Niezwykła historia mrównika odchowanego na butelce

Młody mrównik i Andrzej Miozga | fot. ZOO Wrocław

Miał zaledwie 1600 gramów. Wypijał na raz kilkanaście mililitrów mleka. Był właściwie całkiem łysy i pomarszczony. Tak wyglądał mrównik, który został odchowany przez pana Andrzeja Miozgę, opiekuna małych ssaków w ZOO Wrocław. Dziś mrównik waży około 30 kg i trafił już na ekspozycję w Afrykarium. Poznajcie jego historię!

Dlaczego małym mrównikiem zajął się opiekun ogrodu zoologicznego, a nie jego mama? O tym mówi Andrzej Miozga – opiekun małych ssaków w ZOO Wrocław.

Odchowaniem młodego zajął się więc pan Andrzej. Jak wyglądała opieka nad zwierzęciem na samym początku?

Na początku podjętej opieki, pan Andrzej miał nieprzespane noce. Cały czas doglądał małego mrównika. Czas spędzał na zapleczu w pobliżu Bubu, który został przeniesiony na kwarantannę.

– Mrównik wypijał najpierw co dwie godziny małą porcję mleka. Noce miałem wyłączone z życiorysu – opowiada Andrzej Miozga.

Od dłuższego czasu mrównik je już stały pokarm, podobnie jak jego rodzice. To granulat dla owadożernych odpowiednio podany w formie łatwej do zjedzenia, a niemalże wypicia – można to nazwać zupą krem. Mrówniki mają długie języki – w naturze wydobywają nimi owady, a w naszym zoo zlizują swoją codzienną dawkę „zupy”.

Po pięciu miesiącach mrównik został przeniesiony na wybieg, a także połączył się również z mamą. Wkrótce przyjdzie też czas na połączenie z tatą. O tym wydarzeniu opowiada jego opiekun.

Czy odchowanie młodego przez człowieka wpływa jakoś na zwierzę? Jak to wygląda w przypadku Bubu?

Opiekun podkreśla, że jest dumny z odchowanego mrównika i szczęśliwy, że pomyślnie zaaklimatyzował się na wybiegu. Bubu nie zapomniał o panu Andrzeju. Doskonale go rozpoznaje, wyczuwa nawet przez zamknięte drzwi i przychodzi się przywitać. Mrównik ma do Andrzeja Miozgi pełne zaufanie, a wręcz zbudował z nim relację.

Andrzej Miozga w zoo pracuje 20 lat. Widać w nim ogromną pasję do tego co robi. Jak rozpoczęła się jego przygoda z wrocławskim ogrodem zoologicznym?

Warto dodać, że wcześniej, przez 20 lat po ukończeniu zootechniki, pan Andrzej pisał do zoo z prośbą o przyjęcie.

Mrównik Bubu nie jest jedynym zwierzęciem odchowanym przez pana Andrzeja. Wcześniej ręcznie odchowywał on też m.in. likaony, leniwce, wiewiórki, wydry i inne zwierzęta odrzucone przez matki.

źródło: inf. wł./mat. pras.

fot. ZOO Wrocław

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

71 322 20 22 studio@radiorodzina.pl