Sygnalista to nie donosiciel. Czy prawo naprawdę chroni tych, którzy mówią „stop”?
4 listopada 2026
fot. Radio Rodzina
Sygnalistka z Dino zwolniona po interwencji poselskiej, pracownik warszawskiego ZDM bez pracy mimo przyznanego statusu sygnalisty. Czy ustawa, która miała chronić osoby zgłaszające nieprawidłowości, po prostu nie działa? W „Herbatce z Naukowcem” przyglądamy się temu z dr Małgorzatą Grześków z Zakładu Prawa Pracy Uniwersytetu Wrocławskiego.
Słowo „sygnalista” wciąż wielu osobom kojarzy się z donosicielem. Tymczasem to ktoś, kto reaguje, gdy w miejscu pracy dzieje się coś złego i robi to w interesie wszystkich. Rozmawiamy o tym, skąd bierze się to mylne skojarzenie i dlaczego tak trudno się go pozbyć.
Status sygnalisty bywa nazywany parasolem ochronnym. Okazuje się jednak, że ten parasol ma swoje dziury. Prawo zakazuje odwetu, ale nie każdej decyzji pracodawcy, a granica między jednym a drugim bywa bardzo cienka. Kto w praktyce musi udowodnić, że zwolnienie było zemstą? Wiele osób zaskoczy też fakt, że zimno w sklepie czy niewypłacone nadgodziny w ogóle nie znalazły się w obowiązkowym katalogu ustawy.
Jest i wątek mniej oczywisty: sygnaliści w mundurach. Czy policjant albo żołnierz może zgłosić nieprawidłowości, nie łamiąc zasad hierarchii i tajemnicy służbowej?
A jeśli sami widzimy w pracy coś niepokojącego i nie wiemy, czy reagować? Nasza gościni podpowiada, jak zrobić to tak, by być chronionym, a pracodawcom, dlaczego warto widzieć w sygnalistach sojuszników, a nie zagrożenie.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
POSŁUCHAJ:
Audycja powstaje we współpracy z Uniwersytetem Wrocławskim.
Rozmawia Łukasz Ligorowski.