Schab duszony w suszonych owocach, tatar ze śledzia z boczkiem i zupa na rakowych szyjkach według receptury sprzed około 140 lat – Restauracja Wrocławska przy ul. Szewskiej 59 od 11 lat odtwarza kuchnię Dolnego Śląska. Współwłaściciel Jacek Boniecki opowiada, skąd wzięła się słodkość regionalnych dań, dlaczego cynamon miał kiedyś „miarę wrocławską” i jakie zapomniane przepisy wracają do karty.
Pomysł na lokal promujący kuchnię regionu narodził się, jak przyznaje właściciel, podczas pobytu na Malcie.
Flagowym daniem restauracji jest Śląskie Niebo.
Tym, co według Jacka Bonieckiego najbardziej wyróżnia kuchnię przedwojennego Wrocławia, jest jej słodycz.
Wśród dań inspirowanych dawną kuchnią znajdziemy również hekele, czyli tatar ze śledzia z boczkiem, oraz zupę z raków.
Przy odtwarzaniu dawnych przepisów restauracja współpracuje z prof. Grzegorzem Sobelem z Uniwersytetu Wrocławskiego, autorem książki „Kuchnia dawnego Wrocławia”.
Kuchnia Dolnego Śląska – słodka, ciężka i wielokulturowa, z wpływami czeskimi, francuskimi i żydowskimi – wciąż jest odkrywana. Jak podkreśla Jacek Boniecki, największą satysfakcją są opinie gości, które „idą w świat”, a wraz z nimi promocja regionu, który, jak mówi właściciel, jest piękny i dopiero powoli kulinarnie odkrywany.
Na rozmowę zapraszamy w najbliższą sobotę oraz niedzielę (25 i 26 lipca) od godz. 12:10 w audycji „Wakacje na Dolnym Śląsku – Szlak Kulinarny Smaki Dolnego Śląska”.
