7 listopada 2026 roku zapisał się jako jeden z najczarniejszych dni w nowoczesnej historii Polski. W sobotnie popołudnie, około godziny 15:00, w samym sercu Krakowa doszło do krwawego ataku o charakterze terrorystycznym, który wstrząsnął całym krajem.
Klaudia Siedlarz – absolwentka Politechniki Wrocławskiej, dziś mieszkanka Krakowa dzieli się z nami swoimi emocjami.
Ubrany w strój wojskowy i kamizelkę kuloodporną napastnik – 24-letni Polak, Michał O. z Ostrowca Świętokrzyskiego – wjechał samochodem osobowym na płytę krakowskiego Rynku Głównego od strony ulicy Sławkowskiej. Wyposażony w długą broń palną typu wojskowego (najprawdopodobniej karabin samopowtarzalny z rodziny AR), otworzył ogień w kierunku przypadkowych przechodniów, turystów oraz tramwaju linii nr 1.
Na miejscu natychmiast wybuchła panika. Ludzie szukali schronienia w okolicznych bramach kamienic, restauracjach i kawiarniach. Służby ratunkowe i policja zareagowały błyskawicznie – pierwszy patrol podjął działania zaledwie 23 sekundy po otrzymaniu zgłoszenia.
Napastnik podjął próbę ucieczki samochodem. Policyjny pościg zakończył się na skrzyżowaniu ulic Dietla i Stradomskiej, gdzie auto zamachowca zderzyło się z innym pojazdem. Michał O. wysiadł z wozu i otworzył ogień do interweniujących funkcjonariuszy. W wyniku wymiany strzałów policjanci zdołali go ranić i obezwładnić. W porzuconym przez niego samochodzie pirotechnicy i antyterroryści ujawnili ogromny zapas broni oraz amunicji.
Bilans strzelaniny w centrum Krakowa okazał się katastrofalny. Zginęło 6 osób (cztery kobiety i dwóch mężczyzn), a 16 kolejnych odniosło obrażenia.
