W piątek, 10 kwietnia w Teatrze Polskim we Wrocławiu odbędzie się premiera spektaklu „Czarna Komedia”. To nie tylko klasyczna farsa pełna pomyłek, ale też eksperyment z formą pracy – przedstawienie powstaje bez reżysera, a decyzje artystyczne podejmują sami aktorzy. Sprawdziliśmy, jak wyglądały przygotowania i czego mogą spodziewać się widzowie.
– To, co widzi widz, jest niewidoczne dla aktorów i odwrotnie – opowiada Andrzej Gałła, aktor Teatru Polskiego.
W spektaklu „Czarna Komedia” Andrzej Gałła wciela się w postać elektryka, wokół której tworzy się pewne zamieszanie.
Czego widzowie będą mogli spodziewać się po tym spektaklu?
Jedną z innowacji, która miała miejsce podczas pracy nad spektaklem był sposób w jaki przebiegała. Był to model kolektywny, w którym aktorzy wspólnie podejmują decyzje dotyczące scen, dialogów i interpretacji. Nad przygotowaniami nie czuwał więc reżyser.
O tym, jak wyglądały próby mówi Maks Nowak, kierownik działu nowości w Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz Scrum Master projektu Czarna Komedia.
Praca nad „Czarną Komedią” została oparta o metodę Scrum. Jak mówi Maks Nowak, ten tryb pracy daje inne efekty niż w przypadku pracy nad spektaklem z reżyserem.
Premiera „Czarnej Komedii” odbędzie się 10 kwietnia w Teatrze Polskim we Wrocławiu, a kolejne spektakle zaplanowano w najbliższych dniach.
Na rozmowę z Andrzejem Gałłą i Maksem Nowakiem zapraszamy już dziś o godz. 10:10 w audycji „Przystanek Kultura”!
