To już ostatnia okazja, by zobaczyć słynne czworaczki tygrysów sumatrzańskich we wrocławskim zoo. Młode drapieżniki mają półtora roku i zgodnie z międzynarodowym programem hodowlanym wkrótce trafią do innych ogrodów zoologicznych. Decyzje zapadają poza Wrocławiem i mają jeden cel: ochronę gatunku, którego w naturze zostało zaledwie około 400 osobników.
Jak wyjaśnia Weronika Łysek, rzeczniczka prasowa ZOO Wrocław, moment rozstania jest naturalnym etapem hodowli zachowawczej. Młode tygrysy osiągają wiek, w którym powinny tworzyć nowe pary hodowlane w innych ogrodach.
O tym, gdzie trafią zwierzęta, decyduje międzynarodowy koordynator programu hodowlanego, który analizuje rodowody i zapotrzebowanie poszczególnych zoo.
Już wiadomo, gdzie pojedzie Musi i Hari. Z pary Kampar i Indera jedno zwierzę zostanie we Wrocławiu, a drugie wyjedzie.
Transporty nie odbędą się wcześniej niż wiosną. Przed wyjazdem pierwszego tygrysa zoo planuje symboliczne pożegnanie dla odwiedzających.
Narodziny czterech tygrysów sumatrzańskich były dużym sukcesem hodowlanym i odbiły się echem na świecie. Rzadko zdarza się tak liczny miot, który w całości i w dobrym zdrowiu osiąga wiek pozwalający na dalszą hodowlę.
Nowy mieszkaniec wrocławskiego zoo
Choć tygrysy wyjadą, w zoo pojawi się nowy lokator. Do Marusi – nosorożca indyjskiego i jednej z internetowych gwiazd ogrodu – ma dołączyć samiec z węgierskiego Szegedu.
Transport tak dużych zwierząt to skomplikowana operacja logistyczna, planowana z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Celem, podobnie jak w przypadku tygrysów, jest wsparcie gatunku zagrożonego w naturze.
