Dobiega końca rok 2025, czyli osiemdziesiąta rocznica zakończenia II wojny światowej i wielkich przeobrażeń w Europie oraz Polsce. W sposób szczególny badaliśmy w tym roku dziedzictwo Wrocławia oraz Dolnego Śląska przywiezione po wojnie przez Polaków ze dawnych Kresów Wschodnich. Dziś to ich potomkowie tworzą historię.
Pierwsze transporty z dawnych Kresów Wschodnich, które trafiały do Wrocławia w maju 1945 r., były na terenie zarządzanym przez komendatury sowieckie. Sytuacja mieszkańców była wielką niewiadomą. Ciągle istniała niemiecka administracja kościelna, przemysł i instytucje zarządzane były przez stronę sowiecką. Polacy z dawnych Kresów Wschodnich traktowani byli jako problem.
– Ten proces nie wyglądał tak, jak opisują to filmy o Kargulu i Pawlaku, zaznacza historyk Jerzy Rudnicki z Instytutu Pamięci Narodowej – oddział wrocławski.
Procesem przesiedleń po zakończeniu II wojny światowej i po zmianie granic w Europie zajmował się Państwowy Urząd Repatriacyjny, który przydzielał mieszkania i domy według danych z dokumentów otrzymanych przy wyjeździe z dawnych województw II RP na wschodzie (m.in. Lwów, Tarnopol, Stanisławów). Sytuacja we Wrocławiu nie była łatwa.
Osoby, które przyjechały na Ziemie Zachodnie, miały nieoceniony wkład w tworzenie się tożsamości społecznych – zwłaszcza tych małych – i do dzisiejszego dnia odgrywają bardzo ważną rolę jako element integracji społeczności lokalnej. Ponadto we Wrocławiu jest bogate dziedzictwo kulturowe, narodowe, sakralne w postaci przywiezionych pamiątek, dodaje historyk.
Na całą rozmowę zapraszamy w czwartek 18 grudnia po godz. 20:00 w audycji „Jesteśmy stąd, czyli 80 lat polskiego Wrocławia”.
