Filmowe Siechnice

mat. prasowe/Powiat Wrocławski

Siechnice, położone zaledwie 12 kilometrów od centrum Wrocławia, wyjątkowo często przyciągały filmowców. To tutaj powstały zdjęcia do kilku scen w tak kultowych filmach, jak: „Wielki bieg”, „Wielki Szu” czy „Konsul”. W filmach łatwo można rozpoznać wysokie kominy Elektrociepłowni „Czechnica” oraz osiedle mieszkaniowe, z charakterystyczną wielką bramą wjazdową, wybudowane na początku XX wieku według projektu Richarda i Paula Ehrlichów. Obiekty te na dziesiątki lat stały się symbolami Siechnic.

Najbardziej „siechnicki” jest film fabularny Przemysława Wojcieszka z 2001 roku pt. „Głośniej od bomb”. To historia Marcina, wielkiego fana Jamesa Deana i brytyjskiego zespołu The Smiths, który umierającemu ojcu obiecuje, że pozostanie na miejscu i poprowadzi dalej rodzinny zakład samochodowy. Sytuacja komplikuje się, gdy Kaśka, dziewczyna Marcina, informuje go o swoim wyjeździe do szkoły w Chicago. Czy Marcinowi uda się przekonać ją, że w miasteczku też można żyć „głośniej od bomb”? Nie zdradzam dalszej akcji i zachęcam do obejrzenia filmu.

Mimo lekko przerysowanych scen, film trafnie przedstawia obraz społeczny Polski po przemianach ustrojowych i stan ducha młodych ludzi, którzy nie wiedzą, kim są i kim chcieliby być. Co ciekawe, w filmie usłyszymy piosenki zespołu „Komety” (dawnej „Partii”): m.in. „Chciałbym umrzeć jak James Dean”, „Tak czy nie” czy „Król Flipperów”, a w roli księdza Wojciecha zobaczymy znanego wrocławskiego muzyka Lecha Janerkę (sic!). Bez wątpienia urzekną nas malownicze ujęcia okolic elektrociepłowni, m.in. robiąca wrażenie scena konduktu pogrzebowego, który zostaje rozdzielony przez przejeżdżający pociąg.

Siechnice odkrył dla filmu Jerzy Domaradzki. W 1981 roku nakręcił tutaj sceny do filmu pt. „Wielki bieg”. Film ten widzowie zobaczyli dopiero w 1987 roku. „Wielki bieg” to tak zwany „półkownik”, czyli film, który ze względów politycznych zamiast do dystrybucji trafił na kilka lat na półki. W filmie pojawia się wielka brama wjazdowa, na której umieszczono napis „Silni jednością ideałów i celów”. Przemówienie przed „biegiem pokoju” ma miejsce we Wrocławiu przy ul. Parkowej, ale już kilka sekund później uczestnicy widoczni są w Siechnicach. To pierwsze ujęcia morderczego biegu, w którym biorą udział młodzi przodownicy pracy. Oprócz nagrody głównej – motocyklu Jawa, czeka chłopców nie lada zaszczyt – osobiście ma im pogratulować zwycięstwa i wręczyć nagrodę sam towarzysz Bierut.

Już rok później w Siechnicach wraz z ekipą filmową zagościł Sylwester Chęciński. Powstały tutaj sceny do filmu „Wielki Szu”. „Gdzie trzymasz tę głowę idioto?” – pyta „małego Szu”, czyli taksówkarza Jurka, jego brat widząc, że ten wystawia za okno taksówki mokrą głowę. „Wiem, co robię. Lubię mieć katar. Nie martw się” – odpowiada. W tym momencie jeszcze nie wszystko dla widza jest jasne. Reżyser Sylwester Chęciński nie podaje nam wszystkiego na tacy. Dopiero później widz odkryje, że aby podmienić karty i nie wzbudzić podejrzeń, mały Szu musi faktycznie mieć katar. Ale czy „siechnicki” trik przyniesie mu szczęście?

Kilka lat później w Siechnicach pojawi się też reżyser Mirosław Bork, aby nakręcić komedię kryminalną pt. „Konsul” (1989), bazującą na autentycznej historii Czesława Śliwy (w filmie jako Czesław Wiśniak), który podejmie próbę otworzenia we Wrocławiu konsulatu austriackiego. Zanim jednak wpadnie na ten pomysł, szuka jakiegoś lokum. W domu przy elektrociepłowni mieszka jego dawny kolega z więzienia. Do niego udaje się Czesiek. Co ciekawe podróżuje pociągiem, by później podjechać na miejsce taksówką (mimo, że w rzeczywistości ze stacji jest rzut beretem). Ale liczą się plenery! W filmie widzimy nocny przejazd taksówki przez budynek bramny prowadzący na osiedle mieszkaniowe znajdujące się przy elektrociepłowni. Głównego bohatera Cześka, którego koncertowo zagrał Piotr Fronczewski, oglądamy, gdy rozmawia na ganku z kumplem, do mieszkania kolegi odwiezie go po imprezie powitalnej dyrektor filmowych zakładów „Podspoł” i tutaj dojdzie do konfrontacji między dawnymi współwięźniami, ponieważ Wiśniak nadużył gościnności i sięgnął po coś, czego nawet przyjaciel brać nie powinien. Tutaj zobaczymy też w końcu scenę bójki z mężem Anki i jego ludźmi.

To na pewno nie koniec filmowych przygód Siechnic. Malownicze zakątki i charakterystyczna zabudowa miasta (Siechnice otrzymały prawa miejskie w 1997 roku) przyciągną na pewno jeszcze wielu filmowców!

Małgorzata Urlich-Kornacka, Stowarzyszenie TUITAM

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

71 322 20 22 studio@radiorodzina.pl
Skip to content