Dziennikarka przeszła gehennę od lekarza POZ do wyniku testu na Covid-19

fot. PJB

Ponad tydzień trwały zabiegi dziennikarki Radia Rodzina, by uzyskać od lekarza pierwszego kontaktu, skierowanie na wymaz na obecność koronawirusa aż do jego wyniku. Informowaliśmy, że obecnie tzw. lekarz rodzinny może wystawić zlecenie testu, jeśli pacjent miał kontakt z osobą zakażoną i ma objawy świadczące o tym, że może być nosicielem Sars-Cov-2. Czasami droga od pierwszego zawiadomienia lekarza aż do uzyskania rezultatu wymazu – jak się okazuje – nie jest łatwa.

Z końcem września nasza dziennikarka otrzymała informacje, że miała styczność z osobami, u których zdiagnozowano zakażenie koronawirusem. Pacjent covidowy poinformował ją, że może być nosicielem wirusa.

1 października – czwartek

Po kilku próbach telefonu do przychodni o godz. 15.00 dziennikarka z objawami typowymi dla Covid-19 ( duszności, suchy kaszel, stan podgorączkowy, zmęczenie, problemy z oddychaniem) zgłosiła się bezpośrednio do placówki medycznej, w której otrzymała informacje, że już dziś nie ma możliwości, by przyjął ją lekarz pierwszego kontaktu. Została wpisana na kolejny dzień na godz. 9.00 na tzw. teleporady do lekarza POZ.

2 października – piątek

Po kilku telefonach od godz. 9.00 rano z zaostrzonymi objawami, pacjentka kilka razy próbowała dodzwonić się na infolinię przychodni przypominając o umówionej wizycie telefonicznej z lekarzem pierwszego kontaktu. Około godz. 11.00 lekarz POZ po wywiadzie zdrowotnym, poinformował ją, że nie ma certyfikatu, by wydać pacjentce skierowanie na wymaz na obecność koronawirusa w organizmie. Zaproponował, by dziennikarka skontaktowała się z innym lekarzem z tej samej placówki, który urzęduje w innej filii przychodni. Dodatkowo wypisał pacjentce receptę na antybiotyk i syrop na kaszel. Filia wrocławskiej przychodni nie reagowała na próby telefoniczne. Z powodu nasilających się objawów kaszlu, duszności w klatce piersiowej oraz osłabienia, pacjentka skontaktowała się z numerem alarmowym pogotowia ratunkowego. Po dwóch wywiadach dotyczących dolegliwości, stanu zdrowia, pytań odnoście kontaktu z osobami zakażonymi, pracownicy infolinii zadecydowali o wysłaniu karetki na podany adres. Po godzinie z pacjentką podejrzaną o zakażenie Sars-Cov-2 skontaktował się ratownik medyczny, który przeprowadził jeszcze jeden wywiad i poinformował, że zostanie przewieziona na oddział szpitala przy ul. Koszarowej we Wrocławiu, gdzie zostaną przeprowadzone testy na obecność wirusa. Dodatkowo nasza dziennikarka usłyszała, że wejście na oddział oznacza 10-dniową kwarantannę oraz prawdopodobieństwo hospitalizacji. Pacjentka podjęła decyzję o pozostaniu w domu i dalszych próbach kontaktu z przychodnią w celu uzyskania skierowania na wymaz w punkcie mobilnym. Niestety bezskutecznie.

Po godz. 13.00 skontaktował się z nią ratownik medyczny, który po wywiadzie dotyczącym stanu zdrowia, podał jej numer telefonu do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, gdzie pacjentka miała uzyskać pomoc w otrzymaniu skierowania na test. Po godz. 18.00 nasza dziennikarska skontaktowała się z pracownicą infolinii, która poinformowała ją, że jedynie lekarz rodzinny może skierować ją na takie badanie, natomiast ratownik medyczny najwidoczniej nie zna wszystkich obecnych procedur.

3-4 października – sobota/niedziela

Pacjentka pozostaje w domu.

5 października – poniedziałek

Dziennikarka z powodu dalszych dolegliwości podejmuje kolejne próby. Od godz. 8.00 stara się dotrzeć do lekarza pierwszego kontaktu.

Po godzinie 15.00 do pacjentki oddzwania lekarz rodzinny, który przekazał jej, że musi poczekać jeszcze jeden dzień, gdyż do tej pory nie wypisywał skierowań na wymaz na obecność koronawirusa.

Po godzinie 16.00 dziennikarka idzie się do przychodni po receptę, która, jak się okazuje jest błędnie wypisana. Następnie pacjentka udaje się do gabinetu lekarza prowadzącego, by dokonał korekty i upewnia się czy lekarz będzie do niej dzwonił w godzinach porannych. Jak się okazuje doktor zmienia zdanie i ma sama dzwonić kolejnego dnia między godz. 10-11.00, gdyż jeszcze raz musi dowiedzieć się w jaki sposób ma wystawić skierowanie na test…

Tym razem recepta na antybiotyk nie mogła zostać zrealizowana, gdyż lekarz wystawił ją z datą styczniową….

Nasza dziennikarka udała się z powrotem do przychodni. Lekarza już nie zastała…

6 października – wtorek

Lekarz nie zadzwonił. Pacjentka sama zadzwoniła przed godz. 11.00. Została poinformowana, że ma skontaktować się z doktorem za pól godziny.

Pół godziny później otrzymała numer zlecenia, który umożliwia zrobienie testu.

Mobilne punkty pobrań mają ustalone godziny przeprowadzenia testu. Miejsca z najbliższymi adresami można znaleźć na https://pacjent.gov.pl/. Większość z nich pracuje do godz. 12.00. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu przy ul. Koszarowej pracuje się do godz. 13.30. Niestety nikt nie odbierał telefonu, by móc się zarejestrować. Nasza dziennikarka zaryzykowała i przyjechała taksówką do wybranego miejsca. Udało jej się zarejestrować na godz. 13.00. warto wiedzieć, że nie można spożywać jedzenia na co najmniej 2 godziny przed wymazem, stąd pacjentka miała pobieraną próbkę z nosa. Procedura trwa kilka minut.

Wyniki powinny ukazać się kolejnego dnia na stronie https://wyniki.diag.pl/. Pacjentka z podejrzeniem Sars-Cov-2 otrzymała numer zlecenia, który był jej potrzebny do sprawdzenia rezultatu badania za pośrednictwem Internetu.

7 października – środa

Przez cały dzień nasza dziennikarka próbowała zalogować się na stronie www. Jak się okazało system padł i dane z poprzedniego dnia nie zostały wprowadzone. Ostatnią próbę zalogowania się w systemie pacjentka podejmowała jeszcze po północy. Bezskutecznie. Kolejny dzień oczekiwań i stresu.

8 października – czwartek – WYNIK TESTU

Logowanie powiodło się. Po 7 dniach od prób kontaktu z lekarzem pierwszego kontaktu do uzyskania rezultatu badania na obecność Sars -Cov-2 nasza dziennikarka otrzymała wynik: NEGATYWNY.

Pierwszą osobą, która poinformowała była jej mama. „Kamień spadł mi z serca” – usłyszała w słuchawce telefonu.

Czy nasza dziennikarka słusznie podjęła decyzję o tym, by prosić lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie na wymaz? Co wydarzyłoby się, gdyby była faktycznie zakażona? Jak wielu dziś lekarzy ma problemy z wypisywaniem wirtualnych dokumentów? Ile dziś jest podobnych historii w czasie kolejnych rekordów zakażań wirusem w kraju?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami i umowami, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mają obowiązek udzielać świadczeń zdrowotnych w formie teleporad, przyjęć pacjentów w gabinetach lekarskich oraz wizyt domowych – o czym pisaliśmy: https://www.radiorodzina.pl/2020/10/07/czy-lekarze-poz-nie-chca-przyjmowac-pacjentow/

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

Skontaktuj się z redakcją Radia Rodzina!

71 322 20 22 studio@radiorodzina.pl
Skip to content